poniedziałek, 26 lutego 2018

Prolog

-On ma na ciebie zły wpływ!- Wrzasnęła Rose i zatrzasnęła drzwi przed moim nosem. Ledwo się powstrzymałam, by w nie nie kopnąć.
-To mój dziadek!
-To niczego nie zmienia- Powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.- Nie pójdziesz tam i koniec.
-Rose...- zaczął Dymitr uspokajającym tonem- Nie możesz jej zabronić spotykać się z dziadkiem.
-Nawet jak mi zabronisz, to i tak to zrobię.
-Ta cholerna młodzież!
-Sama nie byłaś lepsza w jej wieku- Powiedział i uśmiechnął się czule.
-Nie zaczynaj. To były całkowicie inne czasy,  miałam wokół siebie wielu wspaniałych ludzi, a i ja byłam dużo dojrzalsza.
-To nie moja wina, że nikt mi nie pozwala wyruszyć na polowanie na strzygi- Broniłam się.
-Czy ty to słyszysz?! To jest wystarczający powód by zamknąć ją w pokoju i wypuścić dopiero po trzydziestce.
-Nie jestem już dzieckiem!
-Spokojnie, dziewczęta. Może dojdziemy do jakiegoś porozumienia.- Westchnął Dymitr.- No nie wiem, dwa tygodnie u Abe’a a kolejne w Baja?
-Nawet jeden dzień u staruszka bez opieki to zdecydowanie za dużo.
-Nie mam zamiaru siedzieć w tym zapyziałym Baja.
-Uważaj jak się wyrażasz, młoda damo.
-Baja nie jest takie złe...- Zaczął Dymitr.
-Sam stamtąd wybyłeś gdy tylko miałeś okazję. To dziura, w której nawet nie ma porządnego klubu- Odpowiedziałam z przekąsem.- Do tego Katya ciągle się nade mną znęca. „Zrób to”, „Nie rób tego”, „Zrób to inaczej”. Zoja siedzi tylko w książkach a Paul stale się gdzieś włóczy z kolegami. Jedyne co mogę tam robić to piec chleb z Oleną.
-Babcią Oleną- Poprawił mnie Dymitr, po czym westchnął. Odwróciłam się w stronę Rose i rzuciłam jej pełne wyższości spojrzenie. Nie było to trudne, jako że byłam od niej wyższa o głowę.
-Jestem już prawie dorosła. Nie możesz mi niczego zabronić.
-Tak myślisz? To ci pokaże, że się mylisz! Idź do pokoju i nie wychodź stamtąd do końca wakacji.
-Myślę, że za bardzo się unosisz- Powiedział Dymitr do mojej matki.- W końcu nawet ktoś taki jak Abe nie pozwoli się stoczyć własnej wnuczce.
-O ja już doskonale wiem co on postrzega jako normalne. Wnuczka jako przykładna obywatelka? Niee... Impreza urodzinowa pełna alkoholu i narkotyków dla niepełnoletniej wnuczki? Jak najbardziej.
-Nawet Abe ma swoje granice- Powiedział Dymitr uspokajającym tonem.- Poza tym będzie tam też Janine ona na pewno nie wystawi Silwii na potencjalne niebezpieczeństwo.
-O ile w ogóle wyjdzie z łóżka-Prychnęła Rose.
-O mój boże, to obrzydliwe- Skrzywiła się zaraz potem, próbując wyrzucić z głowy wizję moich dziadków spółkujących ze sobą.
Westchnęłam teatralnie i przewróciłam oczami.
-Ta rozmowa zaczyna mnie nudzić. Pojadę do dziadka czy tego chcesz czy nie. Poza tym ciocia Sydney obiecała, że pokaże mi te niesamowite kryształy, które zebrała w Meksyku.
-Widzisz?- Spytał uszczęśliwiony Dymitr.- Ona wcale nie myśli o imprezach tylko o nauce.
Moja mama spojrzała na mnie podejrzliwie a potem wzruszyła ramionami.
-A rób co chcesz. Najwyżej sobie życie zmarnujesz a nie mi.
-Czyli nie chcesz wychowywać słodkich dampirzątek z nieprawego łoża?
-Nie denerwuj matki Silwija.
Nie powiedziałam tego by ją rozzłościć, po prostu taka już byłam. Sarkastyczne żarty i niemal całkowite odcięcie się od znajomych w moim wieku miały swój początek już we wczesnym dzieciństwie. Każdy spodziewał się, że dziecko TYCH Bielicovów powinno być niesamowite, a ja byłam najbardziej pospolitą osobą na świecie. Nie byłam opóźniona czy coś, po prostu w niczym nie przejawiałam cudownych zdolności. Moja matka i ojciec notorycznie próbowali to zmienić wysyłając mnie na niebotycznie drogie korepetycje czy obozy sztuk walki ale nic nie pomagało. Jeśli ktoś urodził się pospolity to pospolity pozostanie aż do swojej śmierci. Nierealne oczekiwania i te rozczarowanie w oczach ludzi, którzy spodziewali się po córce Bielicovów „czegoś więcej” skutecznie mnie demotywowały. Jedyną osobą, której nie przeszkadzała moja pospolitość był dziadek Abe, który uważał, że uczyni to jeszcze ze mnie doskonałego szpiega. Oprócz moich umiejętności także mój wygląd był całkiem przeciętny. Miałam niewiele ponad 160 cm, popielate włosy i zielonkawe oczy. Ludzie często nie mogli uwierzyć, że moimi rodzicami są tak urodziwi ludzie. Z początku bardzo mnie to bolało ale z czasem nauczyłam się to ignorować.
Przewróciłam oczami i z obojętną miną obeszłam matkę i weszłam do własnego pokoju. Był przestronny, jak na rozpieszczonego jedynaka przystało i utrzymany w chłodnych barwach. Z początku wyglądał jak z magazynu, ale szybko zapełnił się moimi osobistymi drobiazgami. W tamtej chwili całość była naprawdę pstrokata i nie dało się odróżnić poszczególnych kolorów. Nie przeszkadzało mi to, ale moich rodziców doprowadzało do szewskiej pasji.
Byłam tak zamyślona, że początkowo nie zauważyłam gościa, który siedział na moim zasypanym magazynami łóżku. Miał długie, ciemne włosy które miękko opadały mu na twarz i bystre, wiecznie roześmiane czekoladowe oczy.
-Witaj, Pajączku- Przywitał się Declain.
-Cześć, Declain- Powiedziałam, nie kryjąc zmęczenia.
-Spakowana?
-Nawet nie zaczęłam. Rose nie jest przekonana, co do mojego wyjazdu. Próbowałam jej rozsądnie wytłumaczyć...- Tu przerwało mi wesołe chrząknięcie- No tak! Starałam się utrzymać emocje na wodzy, tak jak mnie uczyłeś.
Roześmiał się i przytulił mnie mocno.
-Nie martw się, ja lubię cię taką nieokrzesaną.
-Tylko dlatego, że wyglądasz wtedy przy mnie na bardziej odpowiedzialnego.
-O, cześć Declain. Co u twoich rodziców?- Spytał Dymitr, wchodząc do mojego pokoju bez pukania.
-Wszystko dobrze, wuju. Mama skończyła już rok akademicki a tata prowadzi zajęcia wakacyjne dla najmłodszych. Co tydzień w sobotę o dwunastej jest u nas cała zgraja małych morojów pochlapanych farbą. Dopóki nie wchodzą mi do pokoju nie mam nic przeciwko.
-Cieszę się, że twoim rodzicom coraz lepiej się wiedzie. Nie byłem przekonany, czy to dobry pomysł i jestem zadowolony, że nie miałem racji.
-Nie wszyscy są zadowoleni z oddawania dzieci pod opiekę mojemu ojcu, dlatego ciocia Lissa chce ich powoli do tego przyzwyczajać. W następnym roku planuje oddać ojcu jedną salę w przedszkolu na Dworze na zajęcia dodatkowe.
-Pozdrów ich ode mnie.
Declain uśmiechnął się do niego uroczo w odpowiedzi. Dymitr spojrzał na mnie i przywołał mnie dłonią.
-Tak?- Spytałam, gdy wyszliśmy z pokoju.
-Doszliśmy do wniosku, że możesz nocować u dziadka Abe’a.
Westchnęłam z ulgą i odwróciłam się od niego, z zamiarem powrotu do Declaina.
-Silwija?
-Tak?- Spytałam podejrzliwie.
-Jest...coś jeszcze.
Westchnęłam zrezygnowana. Nie spodobał mi się jego głos.
-Tak?
-Wiesz... babcia Olena naprawdę liczyła na to, że odwiedzisz ją w te wakacje. Tylko dwa tygodnie, o więcej nie proszę- Dodał szybko, gdy cisza się przedłużyła.
-Ja nie... nie ma mowy.
-Oj, Leah, to tylko dwa tygodnie. Proszę? Zrób to dla mnie?
Trudno było mi mu odmówić.
-To dla mnie naprawdę ważne.
-No dobrze, już dobrze- Jęknęłam, nie zdolna oprzeć się żałosnemu tonowi w jego głosie.
-Wiedziałem, że się zgodzisz- Powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Tato...- Jęknęłam z wyrzutem.- Jestem już dużą dziewczynką.
-No tak, tak. Rozmawiałem z Abe-Zmienił temat- Mówi, że mogę przywieźć cię jutro po godzinie 12. Chciałbym abyś była gotowa już o 10, bo korki o tej porze roku potrafią naprawdę opóźnić podróż.
-A nie może mnie podwieźć Declain?- Jęknęłam.
-Nie przesadzaj. Poszliśmy na duże ustępstwo pozwalając ci do niego jechać.
-No już dobrze- Zgodziłam się szybko bo nie chciałam, by zmienił zdanie.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie. Abe? Zły wpływ? Już ma jego gen. Gorzej chyb nie będzie. Rose, wyluzuj. Trochę nie podoba mi się nastawienie Silwi (Sylwiji? Nie wiem jak to się odmienia) ale rozumiem, że bunt i te sprawy. Chociaż Dimce nie umie odmówić 😌😌 Jemu nie da się odmówić. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam nic przeciwko takiemu wychowaniu "po kumpelsku", dziewczyna zwraca się do rodziców po imieniu, okej, (choć do Dymitra mi to strasznie nie pasuje, jakoś nie wyobrażam sobie, że jego dziecko mogłoby się do niego zwracać jak do kolegi), ale używanie przez Sylwiję (czy jak jej tam) w narracji imion rodziców, dla mnie bardziej brzmi jak taki zakorzeniony w niej brak szacunku.

    "(...)i wypuścić dopiero po trzydziestce."
    -
    xDDDDDDD


    Rose ma do Aba, aż tak złe nastawienie? To boli :'(

    Ona uważa Baia za dziurę?! Że co?!

    ...

    Przecież to cudowne miejsce! Kuczaki! I jeszcze ma takie złe zdanie o kuzynostwie... :/

    Aż naprawdę trudno uwierzyć, że jest córką tych Belikowów...


    Ciekawa jestem jej relacji z Declanem, i tego jak potoczą się te wakacje.

    Weny, czasu na pisanie i czekam na rodzialiki! 😁❤

    OdpowiedzUsuń